Bezpieczeństwo na morzu. Co dzieje się, gdy coś pójdzie nie tak? Jak temu zapobiec?
Praca na morskiej farmie wiatrowej wygląda spektakularnie, ale za każdym wejściem na turbinę stoi rygorystyczny system procedur. Wiatr, fale, potężna wysokość i zmienna pogoda sprawiają, że na morzu nie ma miejsca na improwizację.
W nowym odcinku z serii Baltic Power dr Tomasz Rożek sprawdza od kulis, jak wygląda bezpieczeństwo 20 kilometrów od brzegu Bałtyku.
Sprzęt i mordercze przygotowanie
Praca w morskiej energetyce wiatrowej wymaga specjalistycznych szkoleń GWO (m.in. przetrwanie na morzu, praca na wysokości, pierwsza pomoc) oraz badań zdrowotnych. Technik wychodzący w morze zakłada na siebie ponad 20 kg wyposażenia — od szelek i lin asekuracyjnych i kamizelek ratunkowych po skafandry chroniące przed hipotermią.
Procedury w praktyce
- Transfer na turbinę: przejście ze skaczącego na falach statku CTV na drabinę to jeden z najniebezpieczniejszych momentów. Gdy morze jest zbyt wzburzone, nikt nie wychodzi z portu.
- Awaryjny nocleg: jeśli pogoda nagle się załamie, technicy przeczekują sztorm wewnątrz wieży. Zestawy przetrwania zawierają racje żywnościowe, śpiwory, wodę, a nawet… talię kart.
- Ewakuacja: gdy droga przez wieżę jest odcięta, technicy ewakuują się z gondoli za pomocą specjalnych aparatów ucieczkowych
Ostatnia linia ochrony
W sytuacjach krytycznych do akcji wkracza Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). Dziesiątki zawodowych ratowników z stacji na polskim wybrzeżu czuwa w gotowości 24/7, prowadząc operacje medyczne i wysokościowe.
Zasada, która chroni życie
Najważniejszy element tego systemu jest prosty: każdy pracownik ma prawo wstrzymać prace, gdy nie czuje się bezpiecznie.
Partnerem odcinka jest Baltic Power.

